* * *
nie licytuj się ze mną czasie
bo coś mi wydarł tutaj pół-przemocą
Bóg mi odkupi krwią swoja złotą
i ofiaruje w paproci kwiecie
już nie zadręczaj mnie lękiem o ciebie
wiem że drżysz o los kruchy
bo co kruchszego na tym jest świecie
nad lichość czasu i mgnienie chwili
lubię cię czasie boś migotliwy
niesiesz ze sobą wiele blasku
lecz złudny jesteś i niecierpliwy
odejdź i nie męcz mnie rozpaczą
ja wierzę w Wieczność co nie przeminie
i w Miłość trwalszą od skał z przed epok
ja jestem drobiazg co nie zginie
choć ty przepłyniesz przeze mnie rzeką
więc nie licytuj się ze mną czasie
bo choć miś wiele wykradł łez
ja ci wybaczę bo ty zginiesz
ja pozostanę pamiętając cię
* * *
bliskie mi wron krakanie
bliskie w oknie dumanie
bliskie szrony na szybach
bliskie oczu płakanie
bliskie jesienne chwile
niosą wspomnienie dzieciństwa
kiedy Boga szukałam
na wschody patrząc słońca
bliskie traw pochylenie
bliskie mgły nad drzewami
bliskie w ciszy pukanie
bliskie mi wron krakanie
niektórzy boją się wron
złowieszcze to ich krakanie
a mnie chrapliwy ich ton
mówił i mówi: To ON, to ON
myślą wspomnienia głaszczę
to wielkie czarne ptaszysko
i stojąc przy oknie jak kiedyś
dziękuję Bogu za wszystko
bliskie mi wron krakanie
bliski poranka chłód
bliskie ciszy śpiewanie
bliskie w sercu: puk, puk
* * *
ból łzy nawleka na nici włosów
ból mną zawłada jak czar rozkoszy
noc mnie ogarnia ciszą Trój-dźwięczną
sen się przygląda jak myśli więdną
oddycham nocą wonią pomroczy
cisza mnie koi
spada na oczy
otula miękko
bezpiecznie głaszcze
całując smutną duszę mą zawsze